Za oknem zimno, ciemno, mokro i wietrznie. W ramach poprawy nastroju znajdujemy w kuchni:

  • mocno przejrzałe banany — zależnie od wielkości i natężenia złego humoru 2-4 na osobę,
  • bakalie — w wersji podstawowej orzechy włoskie, ale jak ktoś lubi, to może dodać i rodzynki, migdały czy inne figi,
  • miód,
  • szczyptę cynamonu czy wanilii, albo i nie,
  • w wersji „tylko dla dorosłych” trochę rumu.

Banany obieramy, kroimy na mniejsze kawałki, które miksujemy z miodem, rumem i cynamonem na puszystą masę. Dorzucamy bakalie, lekko mieszamy. Przekładamy do salaterek, chowamy na kwadrans-pół godziny do lodówki. Po wyjęciu z lodówki możemy, ale naprawdę nie musimy, udekorować bitą śmietaną. Podajemy.

Oprócz „poprawiacza humoru” świetnie sprawdza się w awaryjnych sytuacjach, kiedy spadną nam na głowę goście, a nie bardzo jest co im podać — robi się błyskawicznie, dobre, dodatkowo zaś dość skutecznie zapycha powodując błogie rozleniwienie.