Tym razem wyciekły zrzuty ekranów kalendarza.

AJAX, integracja z Gmailem, subskrypcje, powiadomienia, możliwość definiowania zarówno prywatnych, jak i publicznych wydarzeń — niby pięknie, bo wygodnie mieć ze sobą nie tylko pocztę, ale i kalendarz wszędzie tam, gdzie jest dostęp do sieci, ale znów kołacze się człowiekowi po głowie pytanie: czy na pewno chcemy pozwolić Google aż tyle o nas wiedzieć?