I dream in colours

  1. Koniec paranoicznych ograniczeń

    Jak poinformował rzecznik brytyjskiego przewoźnika BAA, począwszy od poniedziałku, 6 listopada, pasażerowie będą mogli zabierać na pokład samolotu w bagażu ręcznym ograniczone ilości płynów, w tym także kosmetyków w płynie, żelu, piance lub paście.

    Szkoda, że nie dwa tygodnie wcześniej, nie musiałabym się bawić w odprawianie bagażu na jedną noc w Londynie…

  2. Drobne upierdliwości

    Ot, chociażby bez sensu zamienione „ż” i „ź”. No i jak ma to japko zachwycać, jak nie zachwyca?

  3. Mam władzę, to ci dowalę

    Jest sobie forum Polski Support WordPress. Udzielam się tam nieco, nie na tyle jednak systematycznie, żeby przyjąć ofertę dołączenia do redakcji.
    Read the rest of this entry »

  4. Och, ach, dwa blogi na sekundę, ale nie po polsku

    Dziennik Internautów podnieca się blogami:

    W czasie jednej sekundy powstają dwa nowe blogi. […] wynika z raportu firmy Technorati.

    Chwilę potem filozofuje:

    Najpopularniejszym językiem wśród blogerów jest oczywiście język angielski. Na kolejnych miejscach są języki azjatyckie (japoński i chiński). Język polski nie został ujęty w zestawieniu, a więc możemy się domyślać, że polskie blogi stanowią mniej niż 1% całej światowej blogosfery.

    Nie mam zamiaru bronić za bardzo pozycji polskojęzycznych blogów na tym podium, ale wystarczy się moment zastanowić, by odkryć jeden z podstawowych powodów, dlaczego są one tak słabo reprezentowane w raporcie Technorati. Otóż raport ów tworzony jest na podstawie bazy, do której dodawane automatycznie są tylko blogi posiadające mechanizm ping (czyli same o swoim istnieniu informują odpowiednie serwery).

    „Pingać” nie potrafi w tej chwili chyba żaden z popularnych polskich serwisów blogowych, więc z punktu widzenia Technorati setki tysięcy blogów prowadzonych przez Polaków zwyczajnie nie istnieją, dopóki nie zostaną ręcznie wprowadzone do bazy.

    Czegóż jednak wymagać od serwisów, w których niejednokrotnie szczytem osiągnięć technicznych jest zakamuflowany RSS (żeby przypadkiem nie było za łatwo go znaleźć), a trackback to już zupełnie zbędny wynalazek…

  5. Feler interfejsu

    Tak sobie klikam w Allegro i po raz kolejny naszła mnie refleksja, że na stronach aukcji brakuje dużego czerwonego guzika „chyba cię po…ało”.

  6. Geekom gratulujemy Riddla

    Gratulujemy, bo taki Riddle pół joggerowego i ze trzy inne grajdołki potrafi rozbawić do łez. Jego notka Jak to jest być geekiem to doskonała lektura na niedzielny wieczór, idealne zakończenie weekendu.

    Ostatnio podobnie się ubawiłam usiłując przeczytać S@motność w sieci, gdzie to głębokie uczucia po Internecie fruwały jako gołębice — i te przemyślenia, dorabianie ideologii do kontaktów międzyludzkich przez sieć w ogólności, a ICQ w szczególności. Starałam się to traktować jako urocze w swej naiwności (takie małego Piotrusia wyobrażenia o wielkim, wspaniałym Internecie), albowiem w przeciwnym razie upić bym się mocno musiała i rzewnymi łzami zapłakać nad człowiekiem, który takie rzeczy pisze na poważnie, o ludziach, którzy to na poważnie czytają, nawet nie wspominając.

    Wracając do tematu: przeczytałam rzeczoną notkę i w pierwszej chwili nie wiedziałam, śmiać się czy płakać. Ponieważ akurat wyszedł mi wszelki mocniejszy alkohol, upicie nie wchodziło w rachubę. Postanowiłam więc potraktować ją jak na to zasługuje — i podzieliłam się linkiem ze znajomymi, niech się douczą, bo najwyraźniej wiele rzeczy nam się zdawało dotychczas.

    Geek nie jest komputerowcem. Błyskotliwe; i nawet sporo w tym prawdy, bo geek komputera posiadać wcale nie musi, nie to go odróżnia od nie-geeków.

    A przecież geecy potrafią niesamowicie w prosty sposób przybliżyć jakąkolwiek techniczną rzecz standardowemu człowiekowi. […] Geek to urodzony talent marketingowy. — A to już ciekawostka, biorąc pod uwagę, że tradycyjnie rozumiany geek to jednostka niekoniecznie dobrze dostosowana społecznie, powiedziałabym nawet, że wręcz przeciwnie.

    <valwit> ja takich w szkole popychalem
    <wwitek> heh
    <wwitek> ja bylem ten popychany. :)

    I tak dalej, i temu podobne małego Piotrusia zachwyty. Bo geeki to fajne chłopaki, tylko jeszcze fajniejsze, bo lubią komputery i Internet. No, dokładnie takie jak Riddle, któremu się pomyliły definicje geeka i metroseksualisty.

    <dredzik>Z terminem „geek” to się zaczyna robić tak jak z „hacker”. Każdy by chciał bo to jest dżezi ale niewielu tak naprawdę wie o co chodzi.

  7. Mała sonda

    Jak krótko określić człowieka, który dostarcza projekt szablonu karty produktu w sklepie internetowym, na którym nie ma nic, co by przypominało przycisk „Dodaj do koszyka”?

    Tylko bez wulgaryzmów proszę. Już i tak mi opadły ręce, nogi i inne rzeczy.