I dream in colours

  1. Światełko w tunelu

    Pytanie tylko, czy Palm® Foleo jest bramą do nowego, lepszego świata, czy przednią lampą jadącego z przeciwka pociągu. Biorąc pod uwagę, że będzie to maszynka linuksowa, mam cichą nadzieję, że jednak tym pierwszym, bo wygląda zachęcająco. Jak będzie? — pożyjemy, zobaczymy.

  2. Wiiem, co chcę pod choinkę

    Małe białe pudełko pełne funu. Ludzie, na filmikach to może wygląda idiotycznie, ale naprawdę zabawa przednia!

  3. Nie miała baba kłopotu…

    …kupiła sobie Palma T|X i ma kłopot (a właściwie miała, bo najwyraźniej się „samo” naprawiło w międzyczasie). Domowy Windows po każdym reboocie starannie zapomina, że został zainstalowany sterownik PalmUSB. Co może być powodem? Nie wiem. Może podłączenie kabla do huba, zamiast bezpośrednio do komputera. Może złe fluidy w powietrzu, a może jeszcze coś zupełnie innego. Jak na razie pomagają na to dwie rzeczy:

    1. Przeinstalowanie całego Palm Desktop (czasochłonne),
    2. Uruchomienie kreatora wykrywania nowego sprzętu (mniej czasochłonne, ale wciąż denerwujące), który (zdziwienie) wykrywa „nieznane urządzenie”, ale potem już grzecznie widzi Palma.

    Oba rozwiązania oczywiście działają do momentu wyłączenia komputera. Przykrą konsekwencją obecnego stanu rzeczy jest, że Palm zaczyna ładować akumulator tylko jeśli został rozpoznany przez system. I tu dochodzimy do strasznego IMO niedopatrzenia konstruktorów tego miłego urządzonka: nie ma diody sygnalizującej zakończenie ładowania, a systemowy wskaźnik tylko przełącza się na tryb „ładowanie” i tak już zostaje do momentu odpięcia kabelka…

    Poza tymi dwoma rzeczami jestem jednak zadowolona. Transfer danych przebiegł bez problemów, więc Clie T675C poszło na zasłużoną emeryturę (ktoś nie chciałby przygarnąć za drobną opłatą? Razem z niedużym workiem akcesoriów). Cieszy duży, ładnie podświetlony wyświetlacz, o połowę większy niż w T675. Przeskok z PalmOS 4.1 na 5.4.9 przynosi wiele zmian, głównie poprawek rzeczy, które w 4.1 trzeba było łatać hackami, oraz Graffiti 2 (podobno dla zaczynających od niego miłe, ale ja się przez lata przyzwyczaiłam do starego i wciąż robię błędy). W komplecie dostajemy bogaty pakiet programów, łącznie z naprawdę nieźle działającą przeglądarką WWW. Jest i pakiet biurowy, jest klient poczty, odtwarzacz MP3, przeglądarka zdjęć i filmów. Jest i działa Bluetooth oraz WiFi (sprawdziłam przy piwie na Rynku) — a to wszystko w pudełku wielkości portfela. Trochę się dziwnie człowiekowi robi, jak pomyśli, że jeszcze kilka lat temu niejeden desktop miał mniejsze możliwości.

    Podsumowując — biorąc pod uwagę obecne ceny nowych T|X na Allegro (700-750 zł) stosunek cena/możliwości jest naprawdę korzystny. Polecam (:

  4. Asono Mica

    No wiedziałam, że ktoś musi robić fajne, małe odtwarzacze!

    Comments Off on Asono Mica

  5. Wreszcie ktoś pomyślał…

    I wymyślił, że pendrive nie musi być ohydnym błyszczącym lub kiczowato różowym plastikiem. Niejaki pan Michael Leung ma kilka ciekawszych i ładniejszych propozycji (ja poproszę ten mahoniowy).

    (za Shiny Shiny: Got Wood?)

    Comments Off on Wreszcie ktoś pomyślał…

  6. Palm T|X

    Już prawie tydzień minął od premiery dwóch nowych Palmów: Z22T|X. Z jakiegoś powodu Palm, Inc. zrezygnowało z pełnych nazw „Tungsten” i „Zire”.

    O ile ten pierwszy to mała, tania zabawka targetowana w kobiety w średnim wieku, to drugi jest fajnym urządzeniem, które posiada chyba wszystko, czego można wymagać od palmtopa. Może rozdzielczość 480×320 nie brzmi aż tak imponująco, jak 640×480 maszynek z Windows na pokładzie, ale mi wystarczy. Ma BT, WiFi i 128 MB (100 dostępnych dla użytkownika) nieulotnego flasha, nie żaden microdrive wysysający baterię w okamgnieniu, to wszystko pod kontrolą PalmOS-a Garnet v5.4.9 (czyli wciąż jednak nie 6), a na dodatek taniej niż Tungsten|T5. Póki co wady widzę dwie: plastikowa, a nie aluminiowa obudowa — i nieważne jak dobra, wciąż za słaba bateria.

    Cena w Palm Store: €349; w Polsce (Scientific) — 1299 PLN + Vat, czyli tradycyjnie drogawo \:

    Comments Off on Palm T|X

  7. Więcej na flashu

    Niedawna premiera iPoda Nano była najwyraźniej bodźcem dla innych producentów. To, że Sandisk jako jeden z pierwszych wypuści 2/4 GB mp3player, było w sumie do przewidzenia.

    Różnice na pierwszy rzut oka: nie wymaga dodatkowego oprogramowania, bo montuje się jako napęd; zasilanie baterią AAA (obiecują do 19 godzin na jednej), a nie wbudowany akumulator; ma wbudowane radio; rozmiarów chyba porównywalnych (ale raczej na pewno grubszy) — nie podali niestety dokładnych wymiarów.

    Wreszcie flashowe playery zaczynają mieć rozsądną pojemność, teraz tylko poczekać, aż pojawi się ich więcej na rynku.

    Comments Off on Więcej na flashu

  8. NEW WALKMAN

    Dopiero co dowiedziałam się o premierze iPoda nano, a tu natrafiłam na informację o nowym Walkmanie. Na obrazkach wygląda całkiem interesująco – zwłaszcza bajerancki wyświetlacz wkomponowany na gładko w obudowę; ciekawe, czy w rzeczywistości też będzie taki efektowny. Mi jednak wizualnie kojarzy się z mydelniczką zwaną oficjalnie Apple Mighty Mouse.
    Z dostępnych w tej chwili materiałów wynika, że występował będzie w odmianach 6- i 20-gigabajtowych. Niestety, nie udało mi się jeszcze dokopać do żadnych bardziej szczegółowych danych technicznych, z obrazków i strzępków informacji wychodzi, że będzie porównywalny rozmiarami z iPodem mini. Jak na mój gust to ciut za dużo, zwłaszcza jeśli miałabym go nosić na szyi (nie zawsze dysponuję kieszeniami, a poza tym owijające się wokół człowieka kable dopraszają się o wyrwanie z korzeniami przy najbliższej okazji).

    Wypatrzone na Shiny Shiny.

    Comments Off on NEW WALKMAN

  9. Nowy gadżet spod znaku nadgryzionego jabłka

    Nowe dziecko Apple: iPod nano. Rozmiarów złożonej na pół dyskietki 3.5″, na pokładzie 2 lub 4 GB flasha. W czarnej wersji wygląda całkiem do przyjęcia, a słuchawki-smycz to bardzo praktyczny bajer (szkoda, że nie dają takich w zestawie, tylko trzeba dokupić osobno – i póki co są tylko białe). Pierwszy iPod, który mnie nie odrzuca swoim wyglądem. Wcale bym się nie obraziła, gdybym dostała taką zabaweczkę w prezencie urodzinowym (to pojutrze).