Tak sobie czytam artykuł w Dużym Formacie SMS: Słowa Można Sfałszować — w skrócie: SMS-y da się bez większych problemów podrabiać. Nic odkrywczego — jak to mówią, odkryli Amerykę w konserwach
. Jeżeli coś, co zostało zakodowane, musi zostać odkodowane, to tylko kwestią czasu jest, kiedy sposób na odkodowanie wymyślą osoby niepowołane. Niespecjalnie potrafię sobie wyobrazić, żeby mogło być inaczej, jak ktoś ma pomysł, to niech mnie naprostuje. Ale w sumie nie o tym chciałam, tylko o poniższym fragmencie (wyróżnienia moje).
– Operatorzy nie mają możliwości sprawdzenia treści wysłanych SMS-ów — wyjaśnia to Marcin Gruszka, pracownik biura prasowego sieci Orange. — Ogranicza nas w tym miejscu art. 159 pkt 2 prawa telekomunikacyjnego. Zakazuje on przechowywania treści objętych tajemnicą. Prawo telekomunikacyjne nakłada na nas jedynie obowiązek przechowywania billingów.
To samo prawo telekomunikacyjne wprowadza jednak również obowiązek współpracy ze służbami specjalnymi. — W szczególnych okolicznościach można podglądać treść SMS–ów wysyłanych przez przestępców — usłyszałem poufnie od pracownika jednej z sieci komórkowych. — Jest również możliwe, choć to trudne i kosztowne, odtworzenie treści SMS-ów, które były wysyłane w przeszłości. Dzieje się tak na wniosek prokuratury lub ministra spraw wewnętrznych i tylko w wypadku śledztw o wadze państwowej. W przypadku zwykłych procesów cywilnych czy karnych takiej możliwości nie ma.
To ja się pytam: jak się odtwarza coś, czego się nie przechowuje? Albo ktoś tu gra ciężkiego wariata, albo mamy w Polsce technologię rodem ze science-fiction, jakieś wehikuły czasu czy też zaawansowane oprogramowanie implementujące telepatię i jasnowidzenie.
UPDATE: jak słusznie zauważył kolega wwitek,
dosc porażający jest poziom kumacji organów ścigania i sądow, bo do głów im nie przyjdzie, że sms który przeszedł przez sieć komórkową i ten który stwierdzono w czasie oględzin telefonu to może być inny sms.
Ciśnie się na usta jeszcze tylko jedno pytanie: czy to jest poziom kumacji organów ścigania i sądów, czy dziennikarza, który pisał ten artykuł, czy też może wszystkich tu wymienionych?








sie nie da sie da… panie bedziesz glowe zawracac – a ludzie i tak nic z tego nie zrozumieja ;]
a powaznie mowiac – najprawdopodobniej trzymaja – tylko do procesow nie udostepniaja.
choc z drugiej strony w tvn leci jakis serila kryminalny o kryminalnych (coby kryptoreklamy niebylo ;] ) – i jak tam komisarz ten co uwielbia kobiety, ktore okreslony tytul prasy kobiecej czytuja, prosil, to mu dawali tresc…. wiec jak sie nie da jak sie da, pani kochana ? ;]
Ja niedoinformowana, telewizora nie mam, to i nie wiem, co się w serialach polskich dzieje… cuda zapewne (:
Ale musisz przyznać, że ogólna treść budzi zaniepokojenie. Przy tym poziomie uświadomienia biegłych i organów ścigania można dostać wyrok za niewinność, choćby stracić pracę / kontrahenta, rozbić rodzinę etc.
Wersja oficjalna:
wyjaśnia [...] pracownik biura prasowego: [...] Zakazuje on przechowywania treści objętych tajemnicą.
Wersja nieoficjalna:
usłyszałem poufnie od pracownika jednej z sieci: [...] Jest również możliwe [...] odtworzenie treści SMS-ów, które były wysyłane w przeszłości.
Ja tu nie widzę sprzeczności ;-)
danadam, wiesz co to jest, takie duże i kudłate, co właśnie wylazło z krzaków i ugryzło cię w rzyć?
@YaaL: Nie, bo zaraz uciekłem i nie oglądałem się za siebie.
(Prawdę mówiąc, nie wiem o co Ci chodzi.)
Danadam: o ironię, taki owoc podobny trochę do aronii, ale bardziej cierpki w smaku.
No tak, duże, kudłate, podobne do aronii… i na dodatek gryzie. Jak mogłem się nie domyślić :-)
Twoje ironie i przenośnie są dla mnie chyba zbyt wyrafinowane, ale przynajmniej na kota miło popatrzeć :-)