Gratulujemy, bo taki Riddle pół joggerowego i ze trzy inne grajdołki potrafi rozbawić do łez. Jego notka Jak to jest być geekiem to doskonała lektura na niedzielny wieczór, idealne zakończenie weekendu.
Ostatnio podobnie się ubawiłam usiłując przeczytać S@motność w sieci, gdzie to głębokie uczucia po Internecie fruwały jako gołębice — i te przemyślenia, dorabianie ideologii do kontaktów międzyludzkich przez sieć w ogólności, a ICQ w szczególności. Starałam się to traktować jako urocze w swej naiwności (takie małego Piotrusia wyobrażenia o wielkim, wspaniałym Internecie), albowiem w przeciwnym razie upić bym się mocno musiała i rzewnymi łzami zapłakać nad człowiekiem, który takie rzeczy pisze na poważnie, o ludziach, którzy to na poważnie czytają, nawet nie wspominając.
Wracając do tematu: przeczytałam rzeczoną notkę i w pierwszej chwili nie wiedziałam, śmiać się czy płakać. Ponieważ akurat wyszedł mi wszelki mocniejszy alkohol, upicie nie wchodziło w rachubę. Postanowiłam więc potraktować ją jak na to zasługuje — i podzieliłam się linkiem ze znajomymi, niech się douczą, bo najwyraźniej wiele rzeczy nam się zdawało dotychczas.
Geek nie jest komputerowcem.
Błyskotliwe; i nawet sporo w tym prawdy, bo geek komputera posiadać wcale nie musi, nie to go odróżnia od nie-geeków.
A przecież geecy potrafią niesamowicie w prosty sposób przybliżyć jakąkolwiek techniczną rzecz standardowemu człowiekowi. […] Geek to urodzony talent marketingowy.
— A to już ciekawostka, biorąc pod uwagę, że tradycyjnie rozumiany geek to jednostka niekoniecznie dobrze dostosowana społecznie, powiedziałabym nawet, że wręcz przeciwnie.
<valwit> ja takich w szkole popychalem
<wwitek> heh
<wwitek> ja bylem ten popychany. :)
I tak dalej, i temu podobne małego Piotrusia zachwyty. Bo geeki to fajne chłopaki, tylko jeszcze fajniejsze, bo lubią komputery i Internet. No, dokładnie takie jak Riddle, któremu się pomyliły definicje geeka i metroseksualisty.
<dredzik>Z terminem „geek” to się zaczyna robić tak jak z „hacker”. Każdy by chciał bo to jest dżezi ale niewielu tak naprawdę wie o co chodzi.








March 6th, 2006 at 01:20
Geekiem być……
…to coś prześlicznego, przynajmniej według Riddla.
Jego fascynujące wynurzenia można streścić mniej więcej tak:
Bycie geekiem to jest coś. Geek jest zaje…fajny z definicji, geekiem trzeba się urodzić, geek jest ponad światem do…
March 6th, 2006 at 01:26
Moim zdaniem i to chciałem przekazać we wpisie, geek jest przeciwieństwem nerda, o którym wszyscy trąbią. Jeśli nadal nikt nie wie o czym mówię, polecam poczytać zagraniczne blogi które to wpisami definiują pojęcie Geek i jest ono zgoła inne od tego ukutego w polskim grajdołku.
March 6th, 2006 at 01:35
Nie, słoneczko, geek nie jest przeciwieństwem nerda, niezależnie od tego, co na ten temat wyczytałeś na zagranicznych blogach.
March 6th, 2006 at 01:43
Gdybyś zatrzymała się na chwilę w odnoszeniu się do mnie jak do rozkapryszonego młodszego brata to byś sprawdziła co na tych blogach piszą. Geek jest przeciwieństwem nerda i dlatego to napisałem. Jeśli sądzisz inaczej - ok, Twoja sprawa. Ale wtedy wpis nijak Cię nie dotyczy i nie musisz mi robić wykładów jak pani wychowawczyni strofująca urwisa szkolnego. Oki?
March 6th, 2006 at 01:47
Mój przyjaciel mawia, że nie wolno napier… osiołka za to, że nie potrafi czytać. Uważam, że to słuszne podejście, w związku z czym Riddle powinien nadal móc czerpać wiedzę ze stereotypów generowanych przez mass-media i komiksy.
Uważam również, że nie można go napadać za przyznawanie się do bycia geekiem. Wszak angielska Wikipedia jasno tłumaczy różnice między nerdami i geekami. Śmiem nawet twierdzić, że Riddle powinien dostać duże brawa za odważne i samokrytyczne określenie swojego intelektu :>
March 6th, 2006 at 01:51
Oczywiście nikt z Was wielkich i dorosłych nie słyszał o ewolucji określeń. Dlatego mając przed oczyma wikipediowego geeka usiłują mnie zdyskredytować. Już nawet na Chlipalski poszedł dalej i oddzielił nerda od geeka, nie całościowo, ale w końcu.
Poradziłbym przestać czepiać się a więcej czytać właśnie, ale podobno nie powinno się odwracać kota ogonem. Niekoniecznie czarnego.
March 6th, 2006 at 01:53
Na zagranicznych blogach pisują różne rzeczy — na przykład, że Ziemia jest płaska, a Elvis żyje. Coś z tego wynika poza faktem, że można wziąć dowolne twierdzenie i gdzieś w Internecie znaleźć kogoś, kto się z nim zgodzi?
March 6th, 2006 at 01:56
Chodzi o definicję terminu Geek wynikłą z kontekstu wpisów. I nie mówię o podrzędnych blogaskach tylko o mainstreamowych blogach wyznaczających trendy. A słowo to niewątpliwie zalicza się do trendu - chyba że ktoś pamięta z czasów równoległych Panu Tadeuszowi ,na przykład, takie określenie.
March 6th, 2006 at 02:02
A możesz podać tak ze trzy linki do tych „mainstreamowych blogów wyznaczających trendy”?
March 6th, 2006 at 02:09
http://techcrunch.com/ to na pewno i parę blogów designerów, Shea o ile dobrze pamiętam. Brett też pisał w ten sposób o geekach. Często też przeklikując się przez tych panów blogrolle widzę jednoznaczne określenie na geeka - zerwanie z stereotypem nerda.
March 6th, 2006 at 03:11
Ech Riddle, to jest troszkę tak jak z określeniem „artysta” (choć nie chcę porównywać jednych z drugimi). Artystą jesteś jak tak o tobie mówią (i to bez ironii) a nie jeśli sam się tak nazywasz. To że ludzie mówią geek o kimś, kto siedzi non stop przed kompem, wynika raczej ze stereotypu serwowanego przez TV a nie z faktu że oni wiedza kim lub czym jest geek. Nazywasz sam siebie geekiem, najwyraźniej po coś ci takie zaszufladkowanie samego siebie jest potrzebne, ale IMO to jest zabawne jeśli nawet nie śmieszne. Po prostu śmierdzi mi to zwykłym pozerstwem i tyle.
March 6th, 2006 at 03:11
Normalnie łza wzruszenia mi cieknie na myśl o tym, jakie Ty masz ciężkie życie. Na Joggerze dyskredytują, na blogach dyskredytują, na Twoim blogu… a przepraszam, tam nie dyskredytują, bo wyłączyłeś komentarze.
P.S. To wręcz fenomenalne, do jakich idiotyzmów potrafią uciekać ludzie w obronie dowolnej głoszonej przez siebie głupoty.
March 6th, 2006 at 08:47
No bo Wy nie wiecie, że są dwa podstawowe kryteria definiujące, kto jest geekiem:
- trzeba zastanawiać się nad tym, czy jest się geekiem
- trzeba być atakowanych przez tych wrednych i złośliwych nerdów
Wtedy można powiedzieć, że jest się prawdziwym geekiem. A… i jeszcze trzeba znać się na marketingu ;)
March 6th, 2006 at 09:02
A co sądzicie na taką definicję? „Geek ma okulary i jest fanatykiem.” :-P
March 6th, 2006 at 11:54
YaaL - A kto to Geek ? Możesz mi wytłumaczyć swoimi słowami
March 6th, 2006 at 12:27
Dobra, wpis był bardzo zabawny nawet, ale teraz to już jest zapędzanie siebie samego do rogu, wymachując przy tym patykiem na oślep.
Ewolucja pojęć przez pisanie bzdur. „Mainstreamowe” dżezi i trendi wyznaczniki freshy pojęć — niedługo trawa będzie niebieska, bo Kottke tak napisze na blogu.
March 6th, 2006 at 14:26
Skuszony przez niewinne dziewczęta i takie tam różne inne mityczne istoty pozwoliłem sobie poczytać imci Riddle’a opisanie geeka i ubawiłem się setnie.
Może kilka słów wyjaśnienia: jestem zgeeczałym nerdem. Ba, byłem zgeeczałym nerdem zanim jeszcze blogi stały się trędi. Ba, zanim jeszcze były blogi (…ale to nie jest miejsce i pora na kombatanckie marudzenie dziadka Jubala). Jestem zgeeczałym nerdem nie dlatego, że chcę nim być w drodze autokreacji i kształtowania swojego wizerunku, ale dlatego, że te określenia oddają mój sposób rozumowania.
Rozumiem, że jak ktoś pragnie być metroseksualną wersją hackera, może z odrazą wzdrygać się na określenie ‚nerd’ i szuka innego słowa dla swojej kondycji psychicznej. Wszystko to rozumiem. Ale po jaką cholerę bawić się w redefinicję słowa geek, skoro mamy całe zgeeczałe pokolenie znakomicie pasujące do tego co opisuje? Nie lepiej poczekać, aż te odrażające typy wymrą albo zajmą kierownicze stanowiska techniczne w korporacjach?
March 6th, 2006 at 15:51
Czekamy tylko, aż ‚ktoś’ przeczyta na jakimś zagranicznym blogu, że muzyk nie może umieć grać, a artyści to tacy którzy się smiesznie muszą ubierać i mieć fantazyjne fryzurki.
March 6th, 2006 at 18:24
Enlarge your ego…
Prowadzenie własnego bloga, to prawie zawsze lansowanie swojej osoby. W przypadku bloga technicznego, lansowanie się pod kątem pracodawców, w przypadku prywatnego bloga, promowanie swojej osoby.
Tak też postępuje ulubieniec polskiego środowiska…
March 7th, 2006 at 01:52
rek:
Geek to pasjonat. Nie koniecznie komputerowy, choć takich spotyka się najczęściej. Człowiek, który ma świra i jest bezgranicznie oddany sprawie — swojemu hobby. Na ogół skutkiem ubocznym jest niski stopień towarzyskości w życiu codziennym i bełkotliwa z pozoru mowa (przesycona niezrozumiałymi dla większości zwrotami środowiskowymi).
March 7th, 2006 at 23:32
Efekt Riddla, czyli prawdziwy marketing wirusowy…
Polska blogosfera krytykuje Riddla, ale co się kryje za tym całym hypem?…
March 7th, 2006 at 23:44
Klikam sobie, skaczę ze strony na stronę (przepraszam, z bloga na blog), przeglądam i męczy mnie jedno pytanie, czy w tzw. polskiej blogosferze nie ma ciekawszych wydarzeń, zjawisk czy tematów, by masowo roztrząsać majaczenia młodego chłopaka, który nie ma nic ciekawszego do roboty od oddawania się ekshibicjonistycznym praktykom?
March 8th, 2006 at 00:06
rekin:
A nie masz nic lepszego do roboty niż klikanie po tych linkach? ;)
Ludzie się pośmiali (albo załamali), to każdy coś napisał.
March 8th, 2006 at 00:26
Jak w poczekalni w państwowej SZ…
Stara Elitarna Gwardio, czyżbyś się bała o swoją pozycję w geeczym świecie?
Żądny Samookreślenia Nowy Narybku, czyżbyś się obawiał, że nie dorównasz?
Dla wszystkich starczy miejsca. Dla geeków znerdziałych i dla metroseksualnych. Dla samookreślonych i niedookreślonych. Dla zakompleksionych i pewnych siebie.
a. (czy jestem geekiem? WHO CARES?)
March 8th, 2006 at 17:13
giki, nerdy i rzeczywistość…
Tak sobie oglądam drobne zamieszanko odnośnie geeków / nerdów zapoczątkowane przez Riddla, i potem pociągnięte przez koleżankę YaaL (plus: RAFi, Patrysa, Bellois ….) … i uśmiech mam na twarzy.Oto prawie……
March 8th, 2006 at 21:05
Jak w fachowym języku informatycznym nazywana jest hybryda 1/2_geck-1/2_nerd?
March 10th, 2006 at 04:08
ja widziałem zdjęcia valwita z czasów jego podstawówki i śmiem twierdzić, że wygladał nieśmiało
March 10th, 2006 at 04:13
Tak Lisu, ale tylko te które ja ci pokazałem, więc co ty tam wiesz….
March 12th, 2006 at 16:43
A to ja jestem geekiem :) tylko, że jakimś takim dziwnym ( biorąc pod uwage definicje Patrysa ) Moje życie rodzinne i towarzyskie współgrają z życiem zawodowo-hobbystycznym.
March 18th, 2006 at 23:09
Jak tak czytam te wszystkie ataki na Riddl’a to coraz dokładniej rozumiem znaczenie i genezę terminu polskie piekiełko :/.
Ktoś dorwał linka do angielskiej wikipedii i zdaje się, że przestał szukać dalej, a nikt inny nie raczył sprawdzić podanych mu informacji. Hasła `nerd’ i `geek’ są również opisane choćby w polskiej wikipedii. Gdzie polecam zajrzeć, bo definicje są zgoła odmienne, co ukazuje kontrowersje narosłe wokół tych słów.
Słowo jest tylko plakietką nadaną jego znaczeniu, słowom `geek’ i `nerd’ nadano już b wiele znaczeń (z czym należy się pogodzić, jak z wandalizmem dokonanym przez media na `hackerze’), Riddle opisał jedno z nich dość dokładnie.
March 19th, 2006 at 14:28
Ów „ktoś” pokazał linkę do angielskiej Wikipedii z dwóch powodów, które wydawały mu się jasne, a które jednak trzeba napisać wprost:
Powód pierwszy:
Język angielski nie ma jasnej i klarownej definicji geeka i nerda. Istniejące definicje mają zmienne (często wymienne) znaczenie, uzależnione w olbrzymim stopniu od kraju, regionu, środowiska i kontekstu. Jeśli chce się rozmawiać o znaczeniu angielskich słów, to trzeba sobie zdawać z tego sprawę.
Powód drugi:
Jeżeli ktoś, mimo pierwszego warunku, nadal pragnie jasnej i czystej definicji niedefiniowalnego, to definicja anglojęzycznej Wikipedii jest najlepszym miejscem do poszukiwań. Logika podpowiada, że znaczenie angielskich słów najlepiej znają ludzie, dla których język angielski jest językiem pierwszym / naturalnym / ojczystym.
Kontrowersji (w języku angielskim) wokół tych słów nie ma żadnych, przynajmniej nie dla kogoś, kto rozumie znaczenie regionalizmów. Oczywiście na upartego kontrowersje i konflikty da się znaleźć wszędzie. Takim osobom polecam ustalenie, który zwrot jest poprawny i jedynie słuszny - „wyjść na dwór” czy „wyjść na pole”…