Mały backup, wyrzucenie nieużywanych wtyczek, chwila nerwów (nie ma podstron! uff, tylko zapomniałam podmienić .htaccess) i mam ślicznego nowiutkiego WordPressa 2.0. Zobaczymy, jak się będzie sprawował w używaniu — proszę o info, jeśli przegapiłam, że coś nie działa.